Filmozofia

filmowy Świat Zofii

Archiwum kategorii ‘Uncategorized

Nocami chodzę po mieście

z 2 uwagami

p7230064.jpgp7230064.jpgp7230064.jpgp7230064.jpgp7230064.jpg…w poszukiwaniu Teatru Silentio. Zaglądam na pasaż Wiecha: za Domami Centrum syf, kilku pijanych Depów. Trzecia w nocy. Chmielna? Niby europejska ulica, a o trzeciej wszystko dawno zamknięte. Co z tego, że niedziela? Posobotnie wspomnienia: masz tabletkę? Nie mam. I trrrach, i dzień, i przechodniów pełno, że nie ogarnąłeś kiedy, i noc się rozpłynęła. A noc jest magiczna. Psują ją światła wprawdzie światła, a jak mówi Myśliwski w “Traktacie o łuskaniu fasoli” są różne rodzaje świateł: ciepłe, zimne, są też światła martwe. Więc chodzę po mieście nocami i patrzę które światła umarły. O! To z wyświetlacza nad Forum jest martwe na pewno! Neon Samsung przymiera chłodem na wysokości, ale jest dla niego nadzieja, bo umiera ostatnia, nawet po światłach. Może macie jakieś kandydatki do umarłych reklam z podświetleniem, co? Sygnalizacje świetlne żyją, światła większości samochodów też. A najbardzioej żywotne są te kiczowate, starówkowe, nowoświatowe, za wyjątkiem tych z Krakowskiego Przedmieścia. Tam jest jakos ponuro, nawet z tą świąteczna wystrujką. Z dzieciństwa pamietam żywe światło lampy naftowej. Ale to już tak ledwo, nie tak dobrze jak bohater “Traktatu…”.

Chodzę i  szukam tego Teatru Silentio. Nie potrafię opowiedzieć Mullholland Drive. Myślę, że to jeden z tych filmów, które, podobnie jak z poezją Norwida, zrozumienia i proporcjonalnej do jakosci dzieła interpretacji doczekają dopiero za jakiś czas. Fabuła gdzieś w necie jest ułożona, jak obrazki z numerkami, po kolei. Zobaczcie sobie. A jak “Kartotekę” albo “Grę w klasy” poukładasz chronologicznie to wszystko się wyjaśni? (jasnością martwą).

Istnieje Teatr Silentio? Nie, nie mówcie żebym to sprawdził w Googlach. Jak znajdę go w Googlach to tak jakbym nie znalazł. U mnie w mieście go nie ma. W okolicznych również. Jeśli wiecie gdzie jest, zawiążcie mi oczy (jak to robi mafia) i zaprowadźcie mnie tam,  tylko proszę: po omacku… A potem się zacznie: Llorando! Typowo hiszpańska zajawa. I emocje w głosie. Mój ulubiony fragment filmu… Piszę o Mullholland Drive Davida Lyncha i juz czuję wyrzuty sumienia, że to tendencyjnie wyjaśniam.

Byłem w Alicante i, kurde nie przyszło mi do głowy, żeby poszukać Teatru Silentio. Za to stałem z tą piosenką z filmu na uszach i patrzyłem w nocy na Morze Śródziemne. Niesamowite przeżycie. 25 stopni o trzeciej. Teraz to moje łażenie po mieście koresponduje z tamtym hiszpańskim. Coś jakbym tu i tu był naraz. Albo jeszcze jakbym wszedł do filmu. Tylko kłopot z tym fragmentem (bo niby owszem, jeśli mogłem wejść do filmu to i do snu mogę) kiedy jeden z bohaterów widzi przez ścianę. A ten kogo widzi to trochę do Wesołego Diabła jest podobny. W kazdym razie wtedy bym pierdolnął na zawał bez wątpliwości. Nie znoszę takich fragmentów: ujęcie jak z horroru – kamera idzie razem z bohaterem. I nagle łup i trrrach: i jest dzień, że nie ogarnąłeś kiedy… :D

Written by skajsdelimit

Styczeń 18, 2008 at 3:14 pm

Napisane w Uncategorized

Dobry wieczór

Skomentuj »

Nazywamy się Filmozofia i jedno póki co jest pewne: jesteśmy tylko bladą, niebieską kropką… Oprócz tego: odwróconym lemmingiem, małym kamyczkiem z “Traktatu moralnego” Miłosza, jedną może szprychą ze “Złodziei rowerów”, a może: nożem w wodzie, kluczem w kieszeni Amelii, kroplą kawy u Jarmuscha i przewróconym żołnierzykiem ze “Sztuczek”? Ja nazywam się Mateusz Wilkoń a.k.a. Skajsdelimit, a to “skajsdelimit” to od niebo jest limitem, bo – musicie wiedzieć – niebo dla mnie jest wielkim bladoniebieskim oceanem.

Lubię oglądać filmy i rozmawiać o nich. Jakiś czas temu zauważyłem, że mówiąc o filmach często zwracam uwagę na zupełnie inne rzeczy niż typowi recenzenci. Nie lubię streszczać fabuły. Nie lubię określać zdjęć/muzyki/dialogów mianem “dobrych”, “złych” i “średnich”. Nie lubię przyznawać filmom gwiazdek. Nie interesują mnie plotki ze świata Hollywoodu, sto razy na sekundę zawierane i rozpadające się małżeństwa. Może jest to komuś potrzebne, mi nie jest. Filmy. Lubię zawiesić się na jakimś szczególe i złapać podobny, drugi. Zauważyć coś od dupy strony, że tak powiem, wyjąć z filmu jedną bladą, niebieską kropkę. Bo wiecie, jeśli macie już szczegół to znajdziecie i drugi i trzeci. To tak jak z uczeniem się nieprzekładalnego na twój języka – szukasz powtarzających się form: najpierw pojedynczych dźwięków, dajmy na to głosek, potem zbitek, sylab, zdań, w końcu zaczynasz słyszeć dłuższe formy, całe wypowiedzi.. Zauważasz je i to jest pierwszy krok do zrozumienia języka. Podobnie z filmem – nie zrozumiesz go, jeśli nie widzisz szczegółów. To się bodajże nazywa koło filologiczne. Mogę coś mylić, ale to szkoła interpretacji, w której od szczegółu przechodzisz w ogół, by znowu zejść w szczegół, ogół, itd. Staram się tak interpretować filmy, choć bywa, że wystarczy jedno spojrzenie i wiesz już o co chodzi. Chciałbym to przelać w Filmozofię.

Ja piszę tak, ktoś pisze siak. Kolega Michał, współzałożyciel bloga pisze inaczej, Corina, nasza pracowita redaktorka jeszcze inaczej. Czego możecie się więc spodziewać po Filmozofii? Na pewno ucieczki od klasycznej formy recenzji z oceną pod spodem. Na pewno postaramy się wychwycić z filmu jego klimat i może to co na pozór niezauważalne. Raczej nie zamierzamy gonić za nowościami – odświeżymy sporo starszych, dobrych filmów, ale i o nowszych produkcjach popisać/poczytać będzie okazja. Chociażby fakt, że polskie kino – za sprawą twórców takich jak: Jakimowski, Trzaskalski, Koterski, Gliński, Wojcieszek czy Komasa – po roku 2000 ewidentnie odżywa (zresztą nie tylko polskie, wraca Rosja, Czechy, Europa środkowa) siłą rzeczy przywiedzie nas (mnie przynajmniej) w te nowsze czasy.

Wrócimy też do przeszłości: od Griffitha przez Chaplina, Fritza Langa, Eisensteina, po Bergmana, Felliniego, Hasa czy Kubricka. Dla klasyki znajdzie się miejsce, bo i musi się znaleźć. Jednakowoż subiektywnie będziemy jechać: ja lubię Łozińskiego na przykład, Michał Rybczyńskiego i awangardę, Corina “Wywiad z wampirem” lubi, czy tam inne rzeczy. Staramy się zaprosić do pisania kilka mających coś do powiedzenia osób, jednocześnie zachęcamy naszych czytelników do mailowego kontaktu z nami i aktywnego uczestniczenia w powstawaniu czegoś, mamy nadzieję, wyjątkowego. Zachęcamy do czytania i dzielenia się z nami swoimi wrażeniami z tego co przeczytane, ale przede wszystkim z filmów. Bo o to tu chodzi.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.